poniedziałek, 5 stycznia 2026

Adam Doboszyński: Liberalizm i kapitalizm oczami nacjonalisty

 


Liberalizm wyrósł na tle dziwacznej teorii osiemnastego wieku, głoszącej, że człowiek rodzi się dobry i że wystarczy dać mu całkowitą swobodę rozwoju, by drogą automatycznej gry szlachetnych strun w jego naturze dojść do wspaniałego rozkwitu ludzkiego społeczeństwa.

Liberalnej teorii przeciwstawia się chrześcijańska doktryna o człowieku. Według nauki Chrystusa, w człowieku ścierają się bez ustanku dobre i złe popędy. Zło może być przezwyciężone jedynie drogą bezustannego, świadomego wysiłku. Przeznaczeniem rodzaju ludzkiego jest ta codzienna walka, to stałe napięcie moralne, fizyczne i intelektualne, mające na celu osiągnięcie dobra. Człowiekowi dane są i rozum i wolna wola, jako środki w tej walce. Lecz samo ich działanie nie wystarcza, należy jeszcze w życiu codziennym przestrzegać szeregu zasad, ujętych w system moralności chrześcijańskiej.

Co się odnosi do jednostki, odnosić się musi również i do zbiorowości. Społeczeństwo stanowi pewnego rodzaju organizm wyższego rzędu, winno również toczyć stałą walkę, o dobro i przestrzegać zasad moralnych. Zarówno w życiu poszczególnego człowieka, jak i ludzkiej zbiorowości, całkowite puszczenie cugli musi doprowadzić do triumfu zła. Sławna zasada liberalna, „laissez faire, laissez passer” wyzwala bestię. Wolność i dobrobyt, naczelne cele, do których dąży ludzkość w życiu doczesnym, są cennymi dobrami, muszą więc być okupywane stałym wysiłkiem zarówno indywidualnym, jak i zbiorowym. Tam gdzie każdemu wolno wszystko, gdzie żadne zasady moralne nie obowiązują, wolność zanika, ludzie się łączą w grupy i gnębią resztę swych współobywateli. Każdy silniejszy człowiek zagarnia ile się da, i ujarzmia najbliższe swe otoczenie: każę oddawać sobie owoce jego pracy, pozbawia je wolności, monopolizuje w swym ręku władzę i dobra materialne. W ukrytej formie wraca niewolnictwo, nadmiar nieprawości budzi reakcję i zagraża istnieniu samego społeczeństwa.

Liberalizm jest doktryną dyktującą zasady postępowania we wszystkich dziedzinach życia – jest tzw. „światopoglądem”. W dziedzinie gospodarczej, stosując zasadę nieskrępowanej niczym wolności indywidualnej, prowadzi do ustroju zwanego kapitalizmem. Charakterystyczną cechą tego ustroju jest skupianie się własności w niewielu rękach. Początkowo dzieje się to w formie zamaskowanej, przy pomocy kredytu, później już jawnie, przez koncentrację produkcji i kapitału. W miarę rozwoju systemu kapitalistycznego coraz liczniejsze rzesze wyzuwane są z własności i skazane na życie w zależności nieledwie niewolniczej, pod stałą groźbą utraty chleba. Swoboda współzawodnictwa, mająca być główną dźwignią dobrobytu w myśl teorii liberalnej, powoli zamiera, wypierają ją zmowy wytwórców, prowadzące do monopolizacji rynków.

Utrzymanie prywatnych monopoli staje się możliwe jedynie przy równoczesnym opanowaniu władzy państwowej. Koncentrujący się coraz silniej kapitał finansowy i przemysłowy uzyskuje więc drogą przekupstw, fałszowania wyborów i finansowania przewrotów politycznych, decydujące wpływy w państwie, i używa ich do pomnażania swoich zysków. Spekulacja rozsadza wiązania organizmu gospodarczego, raz za razem pojawiają się kryzysy, które paraliżują mechanizm produkcji i wymiany, i wyrzucają na bruk miliony bezrobotnych. Coraz trudniej utrzymać ład społeczny, więc państwo interweniuje coraz częściej, wypłaca zasiłki, organizuje roboty publiczne, podwyższa bez ustanku podatki, samo staje się w końcu bankierem i przedsiębiorcą. Cykl rozwoju w ustroju liberalnym dobiega teraz kresu, naprzeciw siebie stoją dwa wrogie obozy; z jednej strony anonimowy kapitał, który się już zdążył utożsamić z państwem, związany z nim tysiącem widzialnych i niewidzialnych nici, panujący coraz słabiej nad siłami, które rozpętał; z drugiej strony masy proletariatu rąk i mózgu, bez własności i bez jutra, zdane na łaskę i niełaskę rządzących spekulantów, i oddanej bezwolnie na ich usługi armii urzędników państwowych i „działaczy” społecznych. Krąg nowoczesnej pańszczyzny się zamyka, absurd panujących stosunków staje się oczywisty dla każdego, i społeczeństwo staje wobec dylematu: albo zawrócić z drogi do zasad chrześcijańskiej moralności społecznej i gospodarczej, albo – doprowadzić do logicznego kresu cykl poczęty z zasad liberalnych, zakończyć proces monopolizacji i koncentracji, grupując wszelką własność w ręku zbiorowości i stworzyć stan rzeczy, w którym jedynie państwo pozostanie na placu jako właściciel i przedsiębiorca, a wszyscy obywatele staną się proletariuszami. Ustrój
taki, jaki stara się w naszych oczach zrealizować państwo bolszewickie.


niedziela, 4 stycznia 2026

Bolesław Piasecki: Prawdy bewzględne

 


1. Bóg jest najwyższym celem człowieka.

Cel ostateczny jednostki jest nadprzyrodzony, życiowe działania muszą być skierowane do osiągnięcia szczęścia w bezwzględnej, najwyższej wartości – Bogu. W Bogu, którego stosunek do ludzi ujmuje i tłumaczy religia katolicka.


2. Drogą człowieka do Boga – praca dla Narodu.

Cel nadprzyrodzony człowieka – zbliżenie się do Boga – może być osiągnięty tylko przez najwyższy rozwój wartości duchowych jednostki. Najwyższy poziom rozwoju duchowego zdobywa zdrowa duchowo i fizycznie jednostka przez pracę dla Narodu, która rozwija szlachetne, bezosobiste wartości charakteru, zmusza umysł do osiągnięcia najwyższego poziomu. Przyszłość związała bezpośrednio i uzależniła wartość duchową Polaków od stanu środowiska narodowego, w którym się urodzili, wychowali i żyją. Ten tysiącletni związek jednostki z Narodem nakazuje tym bardziej każdemu Polakowi pojmowanie pracy dla Polski, jako warunku osiągnięcia pełnego rozwoju własnych wartości duchowych, rozwoju, przybliżającego człowieka do jego celu ostatecznego – Boga.


3. W tworzeniu wielkości Narodu – szczęście i rozwój człowieka. 

Prawdziwe szczęście człowieka nie polega na zadowoleniu tylko potrzeb materialnych, na wygodnym życiu, czy braku trosk. Tylko spełnianie celu swego istnienia daje poczucie wewnętrzne prawdziwego szczęścia, którego przejawem jest powiększanie i rozwój własnej wartości. Tworzenie wielkości Narodu dokonywa się największym wysiłkiem charakteru i umysłu członków. Ten sam wysiłek duchowy wnosi wartość jednostki na najwyższy osiągalny poziom, uświadamia jej sens istnienia, daje poczucie szczęścia prawdziwego.