wtorek, 17 lutego 2026

Nauka katechizmowa na Środę Popielcową.


 
Źródło: Książka do oświecenia i zbudowania duszy chrzescijańsko katolickiej cz. I 1897

Czemu ta środa nazywa się Popielcową?

Kościół bowiem święci dzisiaj popiół i posypuje nim głowy wiernych, mówiąc: „Pamiętaj człecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz“.

Czemu święci Kościół popiół?

Czyni to dlatego, aby Pan Bóg przychylając się do modłów Kościoła, udzielił Łaski wiernym, którzy w duchu pobożności poddają się obrzędowi posypywania głów. Łaskami tymi są:

  1. odpuszczenie grzechów,

  2. zdrowie ciała i obrona duszy,

  3. nagroda przyobiecana pokutnikom,

  4. duch szczerej pokuty,

  5. spełnienie wszelkich próśb,

  6. zachowanie wszelkiego dobra, jakie Pan Bóg wiernym udzielił.

Czemu posypuje się głowy popiołem?

Święty Karol Boromeusz mówi, że z następujących przyczyn:

  1. aby wspomnienie śmierci wzniecało w sercu wiernych szczera pokorę,

  2. aby na nich zstąpiło błogosławieństwo niebios, o które Kościół prosi przy poświęcaniu popiołu,

  3. aby ciało otrzymało siłę pełnienia prawdziwej pokuty i

  4. aby dusza nasza uzbroiła się w siłę wytrwałości w pokucie.

Co winien czynić Chrześcijanin, aby otrzymać Łaski, o które Kościół błaga?

Winien przed przyjęciem popiołu dopełnić warunków, o jakich Kościół wspomina w pierwszej modlitwie, tj.

  1. winien pokornie prosić Pana Boga o udzielenie tych Łask,

  2. poczuwając się do grzechu, winien się oskarżyć przed Bogiem i szczery żal okazać., „Pokornym udziela Bóg łaski“.

Czy jest Panu Bogu miłym posypywanie się popiołem z powodów wyżej przytoczonych?

Tak jest, gdyż Sam Pan Bóg nakazał Izraelitom posypywać się popiołem na znak pokuty (zob. Ks. Jer. 25, 34). To samo czynił Dawid (Ps. 101, 10), który nawet chleb walał w popiele, Niniwici (zob. Ks. Jer. 3, 5), Judyta (zob. Ks. Jud. 9), Mardocheusz (zob. Ks. Ester. 4) Job (zob. Ks. Joba 42) i inni. Stąd pochodzi, że Kościół już w najdawniejszych czasach posypywał popiołem głowy tych, co za grzechy mieli wyznaczoną publiczna pokute. Przede msza popielcowa stawali winowajcy w kościele wobec zgromadzonego ludu. Wyspowiadawszy się, przywdziewali włosiennicę, posypywali głowy popiołem i wychodzili z kościoła, i nie wolno im było wstąpić w progi świątyni, jak dopiero w Wielki Czwartek, gdzie dawano im uroczyste rozgrzeszenie.

Nabożeństwo rozpoczyna się dzisiaj od poświecenia popiołu, utworzonego ze spalonych gałązek, poświęconych zeszłorocznej niedzieli palmowej. Po poświeceniu sypie kapłan święcony popiół na głowy wiernych. Kto chce go należycie przyjąć, niechaj poprzednio zastanowi się nad tym, co podajemy dalej.

Nauka o śmierci.

Pamiętaj, człowiecze, że jesteś prochem i w proch się obrócisz.

Przypuśćmy, że kilku set ludzi jest osadzonych w więzieniu, i że z nich każdy nieodwołalnym wyrokiem jest skazany na śmierć. Żaden z nich nie wie, kiedy dlań wybije ostatnia godzina; tymczasem wyprowadzają z nich właśnie na rusztowanie tego, który najmniej o tym myślał. Czyż każdemu z nich nie będzie z obawy biło serce, ilekroć drzwi więzienne się otworzą? — Podobnie i na nas wszystkich padł wyrok śmierci. Każdy z nas jest zamknięty w ciele, jakby w więzieniu jakim; każdy z nas lękać się powinien chwili, w której go na stracenie wyprowadzą, a jednak mało kto z nas dba o to, kiedy przyjdzie nań ostatnia godzina. Tak żyjemy, jakbyśmy wiecznie żyć mieli. Każdy dba tylko o wygody ciała; dla ciała zbieramy skarby i majątki, o dusze mało kto się troszczy, lecz brnie dalej w kałuży grzechów i nieprawości.

Czyż to jest rozumne postępowanie? Ciało roztoczy robactwo, dusza zaś (nie wiedząc, kiedy się to stanie) pójdzie do domu wieczności, do którego albo już zaniosła, albo zanieść powinna skarby dobrych uczynków, jeśli pragnie używać szczęścia wiekuistego. Któż będzie tak dalece obranym z rozumu, iżby miał póki życia dbać jedynie o ciało, a zaniedbać dusze?

Człowieku! mówi Św. Franciszek Salezy (Filotea 1, 13), wystaw sobie żywo, że, gdy wyzioniesz ducha, świat dla ciebie istnieć przestanie. Nie będzie dla ciebie świata; przekonasz się, jak w twych oczach zniknie. W ostatniej godzinie weźmiesz rozbrat ze wszystkim: z uciechami, bogactwem, zaszczytami i przyjaciółmi, słowem — ze wszystkim, cokolwiek ci było miłym. To wszystko w twych oczach pierzchnie, jak senna mara. Wtedy powiesz: Biada mnie nędznikowi, dla takich drobnostek i urojeń wszystko straciłem. Natomiast pobożność, uczciwość, pokuta, dobre uczynki w błogim okażą ci się świetle i zawołasz: „Czemum nie szedł tą droga?“ Wtedy twe grzechy, któreś uważał za proszek, wydadzą ci się jak góry niebotyczne, a wszystko, co według twego zdania uchodziło za dobre i uczciwe, zda ci się bardzo małym.

Jakiż strach ogarnie wtedy twoją duszę, gdy będzie musiała pójść w niezgłębiona przepaść wieczności, owej wieczności, która (jak mówi Św. Bernard) chłonie w sobie wszystkie czasy, i o której mówi Św. Grzegorz, że łatwiej powiedzieć, czym ona nie jest, aniżeli czym jest. Jakiż strach padnie na nią, gdy będzie musiała stanąć przed Obliczem Pana Boga, którego w życiu nigdy nie miłowała i nie wielbiła. przed którym zdawać będzie ciężki rachunek, i z którego ust usłyszy nieodwołalny wyrok.

Czyż te i tym podobne myśli nie uczynią na tobie wrażenia? Jakże unikniesz tej strasznej chwili? Tylko w ten sposób, że żyć będziesz tak, jak zapragniesz w chwili śmierci, aby twe życie przeszłe było Bogu miłym. Naucz się za życia umierać dobrą śmiercią; jest to największa sztuka, którą raz tylko wykonać podobno. Umieraj z Św. Pawłem codziennie, tępiąc w sobie pożądliwości ciała, umierając sercem dla świata, wyrzekając się uciech jego i próżności, zanim do tego cię zmusi śmierć nieubłagana. Mędrzec pewien słusznie mówi: kto umiera, zanim umrze, nie umrze, gdy umierać będzie.

Afekt. Świecie! Nie wiem godziny, kiedy cię będę musiał opuścić; nie chcę przeto od ciebie zależeć. Mili przyjaciele i krewni! Na przyszłość miłować wąs będę miłością skierowana ku Bogu, która nie ustanie ze śmiercią, lecz wiecznie trwać będzie. Panie! dopomóż mi, abym dla siebie samego i dla świata umarł, dla Ciebie tylko żył i zasłużył na wiekuiste szczęście.





niedziela, 15 lutego 2026

Bp Richard Williamson: Potęga Różańca prowadzi do nieba


Kiedy po ostatnich Komentarzach stwierdziłem, że odmawianie Różańca jest rozwiązaniem obecnego szaleństwa rzekomych praw kościelnych „narzucanych” nam przez modernistyczny Rzym, wielu Czytelników mogło się zastanawiać, jaki związek może istnieć między tymi dwiema kwestiami. W jaki sposób wszystkie problemy Kościoła można, że tak powiem, scedować na Różaniec?

Zanim jeszcze siostra Łucja z Fatimy została zastąpiona w latach sześćdziesiątych przez atrapę, która miała być potulna wobec modernistów, zdążyła powiedzieć, że w naszych czasach Bóg dał Różańcowi szczególną moc, która może rozwiązać wszystkie problemy. Ta moc jest czymś, w co katolicy (i niekatolicy) muszą wierzyć w obliczu zbliżających się światowych kryzysów. Kluczową kwestią jest to, że otaczający nas świat pozbawił nas Boga, pozostawiając co najwyżej jego skorupę. Modlitwa różańcowa stopniowo przywraca ludziom świadomość istnienia Boga. Dlatego przejdźmy od spowodowanej przez człowieka nieobecności Boga do mocy Różańca.

Pozbawianie ludzkości Boga rozpoczęło się w czasach nowożytnych najpóźniej w piętnastym wieku wraz z upadkiem katolickiej wiary w Boga i odpowiadającym mu wzrostem podziwu dla człowieka w ramach tzw. renesansu, czyli „odrodzenia” człowieka. Podstawową ideą było to, że średniowiecze tak bardzo przeceniło Boga, że nie doceniało człowieka. Idea ta utorowała drogę do eksplozji humanizmu, czyli nadwartościowania człowieka dla człowieka, przez Marcina Lutra (1485-1548), w formie protestantyzmu na początku szesnastego wieku. Ten fragmentaryczny bunt subiektywnego człowieka przeciwko zjednoczonemu obiektywnemu porządkowi Boga katolicyzmu zdominował nowożytność „cywilizacji zachodniej”. Do protestantyzmu można przypisać wszystkie najważniejsze błędy naszych czasów, na przykład naturalizm, racjonalizm, a zwłaszcza liberalizm w XIX wieku, a następnie ekumenizm, modernizm, a szczególnie komunizm w XX wieku. Bezbożność przebyła długą drogę.

Przez ponad 400 lat katoliccy papieże, że tak to określę, podtrzymywali Wiarę Katolicką przeciwko Lutrowi, ale wraz z Soborem Watykańskim II (1962-1965) ustąpili, a w 2024 roku była już wolna droga, aby światowe igrzyska rozpoczęły się od kpiny z Ostatniej Wieczerzy. Tego rodzaju bluźnierstwo jest właściwie nową religią „zachodniej cywilizacji”. Aby w pełni zrozumieć, jak długotrwałe i głębokie jest wyobcowanie współczesnego człowieka od jedynego prawdziwego Boga, powinniśmy zapoznać się z charakterystyką Lutra przedstawioną przez francuskiego filozofa Jacquesa Maritaina w jego książce „Trzej reformatorzy”. Gwałtowne powstanie Lutra przeciwko Bogu miało miejsce w samej głębi ludzkiej duszy. Jak więc ktokolwiek może twierdzić, że odmawianie prostego i powtarzającego się Różańca może być remedium?

Fizycznie Różaniec angażuje, reguluje i uspokaja wszystkie najbardziej ruchliwe części człowieka: palce za pomocą paciorków, usta przy wypowiadaniu słów modlitwy, umysł przy rozważaniu tajemnic, a może nawet stopy przy chodzeniu w górę i w dół. To ujarzmienie naszej ruchliwej natury uwalnia duszę dla obcowanie z Bogiem, czyli do modlitwy. Mój umysł wędruje daleko? Paciorki sprowadzają mnie z powrotem. Zaś duchowo, tajemnice koncentrują się na Naszym Panu, otoczonym symetrycznie tajemnicami Matki Bożej (niesymetryczne „tajemnice światła”, dodane przez modernistów, powinny być pomijane). Ona Go rodzi, On umiera za nasze grzechy, Ona zostaje nagrodzona jako Królowa nieba i ziemi.

Jak wiemy, „nie od razu Rzym zbudowano”. Nawet Różaniec nie może ponownie otworzyć nieba w ciągu kilku tygodni. Ale ten, kto wytrwa w modlitwie różańcowej, ma wszelkie szanse, by powrócić na fale nieba i coraz bardziej oddalać się od fal świata. Każda tajemnica ma swoją własną lekcję Boga, a wszystkie piętnaście razem prowadzą mnie przez cały cykl historii naszego Odkupienia. Oto po co się urodziłem i dlaczego nigdzie indziej. Tutaj, w ciągu niecałej godziny, dokonuje się przegląd tego, co nadaje sens całemu Stworzeniu. Nasze życie na ziemi nie jest tylko „samotne, biedne, bez słońca, zwierzęce i krótkie”, jak powiedział pewien angielski filozof. Aby doprowadzić nas do nieba, nasz Pan cierpiał za nas więcej, niż my wszyscy razem wzięci moglibyśmy cierpieć. Chcę dostać się do nieba, zatem będę wierny specjalnej modlitwie, którą Bóg dał swojemu Kościołowi, aby mnie tam zaprowadzić!

Kyrie eleison.

bp Richard Williamson


Bolesław Piasecki: Przemówienie na wiecu Falangi (Cyrk Staniewskich 28 listopada 1937r.)

Trzy są czynniki siły Ruchu Narodowo- Radykalnego: program, typ człowieka, świadomość drogi prowadzącej do zwycięstwa. Program nasz rysuje ustrojową, społeczno-gospodarczą i kulturalną wizję Wielkiej Polski.


Wielka Polska w naszej wizji to Polska wymagająca niespotykanego dotychczas w historii wysiłku energii i pracy od Narodu. Nasz program Wielkiej Polski nie może być przeniesiony z wizji w życie tylko jednostkowymi czy grupowymi wysiłkami- te nie wystarcza- trzeba wytężonej codziennej pracy mas narodu. Wielka Polska w naszej wizji- to ustrój przypominający codziennie każdemu Polakowi o nadrzędności interesów ogólnonarodowych nad prywatnymi. Ustrój nasz powiąże jak najściślej w świadomości ogółu szczęście jednostki ze szczęściem Narodu.

Wielka Polska w naszej wizji- to Naród i Państwo o tak potężnie zorganizowanej woli, że nie tylko potrafi uwolnić Rzeczpospolitą od przeszło czterech milinów żydów, że nie tylko zahamuje ukrainizację czterech i pół miliona ludności kresowej, ale nade wszystko przeniesienie naszego programu w życie uzdolni Polskę do pełnienia jej misji dziejowej, do samookreślenia jej roli w świecie. Przeciwnicy nasi nazywają nas totalistami- czynią to przez płytkość, bo nas nie rozumieją, czynią to także świadomie, licząc, że totalizm jest podobno w Polsce niepopularny. Totalizm to pojęcie bardzo ogólne -, jest hitleryzm i bolszewizm, totalistyczny jest także ustrój Kościoła Katolickiego. Totalizm może być zły i dobry. Wartość zaś ustroju hierarchicznego państwa zależy od tego, czy potrafi połączyć organizację mas Narodu z życiem organizmu narodowego. I walka między nami i masońsko-demoliberalnym naszym przeciwnikiem toczy się o to, czy Naród Polski ma być tylko nieodpornym organizmem, rzucanym zachciankami różnych grup i mafii w przeróżne strony,czy też ma być Naród Polski także organizacją zdolną do urzeczywistnienia swego dobra potężną, konsekwentną , zorganizowaną wolą. I słusznie walczą z naszym programem różne mafie obce agentury, nazywając cynicznie swą walkę obroną demokracji. Słusznie, bo Naród zorganizowany nie jest przedmiotem rozgrywek, klik, lecz sam egoistyczne interesy grup według swego najwyższego dobra rozgrywa.


Drugim czynnikiem siły Ruchu Narodowo- Radykalnego jest typ człowieka. My walczymy o nowego Polaka. My nie traktujemy naszego charakteru narodowego jako coś świętego, nienaruszalnego, niezmiennego. Psychika polska musi zacząć walczyć ze swymi wadami, a uwielokrotnić swoje wartości. Nowy Polak musi być człowiekiem zdolnym do odczuwania silnych uczuć. Wszystko, co średnie, letnie, przeciętne, musi zniknąć ze stosunku Polaka do idei narodowej. Nowy Polak musi mieć odwagę i siłę bezwzględnego ukochania idei narodowej i nienawiści idei wrogiej. Tylko bowiem silne uczucia rodzą silną wolę, która tworzy fakty i formuje życie na obraz ideału. Nowy Polak musi być człowiekiem zdolnym do ponoszenia odpowiedzialności i do działania jednocześnie. Rzeczywistość zaś dzisiejsza wypełniona jest jednostkami , które bądź mają poczucie odpowiedzialności, lecz nie działają, bo każdej akcji się boją, bądź jednostkami, które działają lecz na własną rękę, nie wiedząc po co i nie myśląc o tym. Stąd polska apatia i warcholstwo jednocześnie. To musi zniknąć. I zniknie, bo nowy Polak będzie żył w Narodzie zorganizowanym. , a organizacja Narodu jest właśnie jedynym środkiem do jednoczesnego działania i ponoszenia odpowiedzialności. My chcemy i będziemy w naszej Organizacji nosić mundury. Lecz powiem więcej: my chcemy przede wszystkim Polaków umundurować duchowo. Nie po to, by zgnębić indywidualność jednostki, lecz po to, by dać Polakowi zdrowe warunki rozwoju, by powstał jednolity w Narodzie pion moralno- ideowy. Pion ten moralno- ideowy zniesie spory i dyskusje co do zasadniczych prawd narodowych – te będą bezwzględne, a indywidualności będą mogły twórczo, coraz pełniej te prawdy bezwzględne w życiu realizować.


Wreszcie świadomość drogi do zwycięstwa. Użyje tu porównania. Istnieje w całym obozie narodowym zasadnicza wątpliwość- kogo do Polski chorej wywołać należy: lekarza chorób wewnętrznych czy chirurga. A ja mówię: wezwiemy chirurga. Trzeba zło, głupotę, materializm, błędy ustroju, wyzysk- rozbić cięciem. Przeciwnik nasz działa intrygą, pieniądzem, mafią, sabotażem, demagogią, wykorzystaniem przyzwyczajeń. Nie damy sobie narzucić tych metod, bo są nam duchowo obce. W galaretowatą masę tę należy uderzyć bezwzględnie i szybko, uderzyć programem i siłą. Wtedy powstanie wstrząs, otworzą się nowe źródła energii narodowej, powstanie przełom. I dla tego stosunek nasz do tych, co nas nie rozumieją, jest jasny. Dopóki jest tylko otumanienie, do tej pory będziemy tłumaczyć, choćbyśmy się mieli sto razy powtarzać. Lecz tam, gdzie będzie zła wola, tam nie zawahamy się uderzyć i uderzenie będzie skuteczne.