Czemu ta środa nazywa się Popielcową?
Kościół bowiem święci dzisiaj popiół i posypuje nim głowy wiernych, mówiąc: „Pamiętaj człecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz“.
Czemu święci Kościół popiół?
Czyni to dlatego, aby Pan Bóg przychylając się do modłów Kościoła, udzielił Łaski wiernym, którzy w duchu pobożności poddają się obrzędowi posypywania głów. Łaskami tymi są:
odpuszczenie grzechów,
zdrowie ciała i obrona duszy,
nagroda przyobiecana pokutnikom,
duch szczerej pokuty,
spełnienie wszelkich próśb,
zachowanie wszelkiego dobra, jakie Pan Bóg wiernym udzielił.
Czemu posypuje się głowy popiołem?
Święty Karol Boromeusz mówi, że z następujących przyczyn:
aby wspomnienie śmierci wzniecało w sercu wiernych szczera pokorę,
aby na nich zstąpiło błogosławieństwo niebios, o które Kościół prosi przy poświęcaniu popiołu,
aby ciało otrzymało siłę pełnienia prawdziwej pokuty i
aby dusza nasza uzbroiła się w siłę wytrwałości w pokucie.
Co winien czynić Chrześcijanin, aby otrzymać Łaski, o które Kościół błaga?
Winien przed przyjęciem popiołu dopełnić warunków, o jakich Kościół wspomina w pierwszej modlitwie, tj.
winien pokornie prosić Pana Boga o udzielenie tych Łask,
poczuwając się do grzechu, winien się oskarżyć przed Bogiem i szczery żal okazać., „Pokornym udziela Bóg łaski“.
Czy jest Panu Bogu miłym posypywanie się popiołem z powodów wyżej przytoczonych?
Tak jest, gdyż Sam Pan Bóg nakazał Izraelitom posypywać się popiołem na znak pokuty (zob. Ks. Jer. 25, 34). To samo czynił Dawid (Ps. 101, 10), który nawet chleb walał w popiele, Niniwici (zob. Ks. Jer. 3, 5), Judyta (zob. Ks. Jud. 9), Mardocheusz (zob. Ks. Ester. 4) Job (zob. Ks. Joba 42) i inni. Stąd pochodzi, że Kościół już w najdawniejszych czasach posypywał popiołem głowy tych, co za grzechy mieli wyznaczoną publiczna pokute. Przede msza popielcowa stawali winowajcy w kościele wobec zgromadzonego ludu. Wyspowiadawszy się, przywdziewali włosiennicę, posypywali głowy popiołem i wychodzili z kościoła, i nie wolno im było wstąpić w progi świątyni, jak dopiero w Wielki Czwartek, gdzie dawano im uroczyste rozgrzeszenie.
Nabożeństwo rozpoczyna się dzisiaj od poświecenia popiołu, utworzonego ze spalonych gałązek, poświęconych zeszłorocznej niedzieli palmowej. Po poświeceniu sypie kapłan święcony popiół na głowy wiernych. Kto chce go należycie przyjąć, niechaj poprzednio zastanowi się nad tym, co podajemy dalej.
Nauka o śmierci.
Pamiętaj, człowiecze, że jesteś prochem i w proch się obrócisz.
Przypuśćmy, że kilku set ludzi jest osadzonych w więzieniu, i że z nich każdy nieodwołalnym wyrokiem jest skazany na śmierć. Żaden z nich nie wie, kiedy dlań wybije ostatnia godzina; tymczasem wyprowadzają z nich właśnie na rusztowanie tego, który najmniej o tym myślał. Czyż każdemu z nich nie będzie z obawy biło serce, ilekroć drzwi więzienne się otworzą? — Podobnie i na nas wszystkich padł wyrok śmierci. Każdy z nas jest zamknięty w ciele, jakby w więzieniu jakim; każdy z nas lękać się powinien chwili, w której go na stracenie wyprowadzą, a jednak mało kto z nas dba o to, kiedy przyjdzie nań ostatnia godzina. Tak żyjemy, jakbyśmy wiecznie żyć mieli. Każdy dba tylko o wygody ciała; dla ciała zbieramy skarby i majątki, o dusze mało kto się troszczy, lecz brnie dalej w kałuży grzechów i nieprawości.
Czyż to jest rozumne postępowanie? Ciało roztoczy robactwo, dusza zaś (nie wiedząc, kiedy się to stanie) pójdzie do domu wieczności, do którego albo już zaniosła, albo zanieść powinna skarby dobrych uczynków, jeśli pragnie używać szczęścia wiekuistego. Któż będzie tak dalece obranym z rozumu, iżby miał póki życia dbać jedynie o ciało, a zaniedbać dusze?
Człowieku! mówi Św. Franciszek Salezy (Filotea 1, 13), wystaw sobie żywo, że, gdy wyzioniesz ducha, świat dla ciebie istnieć przestanie. Nie będzie dla ciebie świata; przekonasz się, jak w twych oczach zniknie. W ostatniej godzinie weźmiesz rozbrat ze wszystkim: z uciechami, bogactwem, zaszczytami i przyjaciółmi, słowem — ze wszystkim, cokolwiek ci było miłym. To wszystko w twych oczach pierzchnie, jak senna mara. Wtedy powiesz: Biada mnie nędznikowi, dla takich drobnostek i urojeń wszystko straciłem. Natomiast pobożność, uczciwość, pokuta, dobre uczynki w błogim okażą ci się świetle i zawołasz: „Czemum nie szedł tą droga?“ Wtedy twe grzechy, któreś uważał za proszek, wydadzą ci się jak góry niebotyczne, a wszystko, co według twego zdania uchodziło za dobre i uczciwe, zda ci się bardzo małym.
Jakiż strach ogarnie wtedy twoją duszę, gdy będzie musiała pójść w niezgłębiona przepaść wieczności, owej wieczności, która (jak mówi Św. Bernard) chłonie w sobie wszystkie czasy, i o której mówi Św. Grzegorz, że łatwiej powiedzieć, czym ona nie jest, aniżeli czym jest. Jakiż strach padnie na nią, gdy będzie musiała stanąć przed Obliczem Pana Boga, którego w życiu nigdy nie miłowała i nie wielbiła. przed którym zdawać będzie ciężki rachunek, i z którego ust usłyszy nieodwołalny wyrok.
Czyż te i tym podobne myśli nie uczynią na tobie wrażenia? Jakże unikniesz tej strasznej chwili? Tylko w ten sposób, że żyć będziesz tak, jak zapragniesz w chwili śmierci, aby twe życie przeszłe było Bogu miłym. Naucz się za życia umierać dobrą śmiercią; jest to największa sztuka, którą raz tylko wykonać podobno. Umieraj z Św. Pawłem codziennie, tępiąc w sobie pożądliwości ciała, umierając sercem dla świata, wyrzekając się uciech jego i próżności, zanim do tego cię zmusi śmierć nieubłagana. Mędrzec pewien słusznie mówi: kto umiera, zanim umrze, nie umrze, gdy umierać będzie.
Afekt. Świecie! Nie wiem godziny, kiedy cię będę musiał opuścić; nie chcę przeto od ciebie zależeć. Mili przyjaciele i krewni! Na przyszłość miłować wąs będę miłością skierowana ku Bogu, która nie ustanie ze śmiercią, lecz wiecznie trwać będzie. Panie! dopomóż mi, abym dla siebie samego i dla świata umarł, dla Ciebie tylko żył i zasłużył na wiekuiste szczęście.

